Konkurencja i monopole
Konkurencja, współzawodnictwo, rywalizacja — wszystkie te pojęcia znaczą w przybliżeniu to samo. Wyczuwamy też pewne różnice: konkurencja to zapewne coś ostrzejszego niż współzawodnictwo, a rywalizacja plasuje się jeszcze wyżej na tej skali. W ekonomii słowo konkurencja reprezentuje wszystkie te odcienie znaczeniowe. Jeśli będzie trzeba, dodamy jej przymiotniki. Mówiąc o różnych rodzajach konkurencji, wymieńmy tu dwa ważne podziały. Jest istotne, aby odróżniać konkurowanie o względy kontrahenta (dostawcy lub odbiorcy) od konkurowania polegającego na zwalczaniu go. Pierwsze jest najczęściej łagodniejsze, drugie łatwo sięga po metody brutalne, w tym także niezgodne z prawem. Dochodzimy w ten sposób do drugiego podziału: na konkurencję uczciwą i nieuczciwą. Rozumiemy ją tutaj nie w stylu Kalego (uczciwa to ta, którą ja uprawiam, nieuczciwa jest ze strony innych osób), lecz w relacji do obowiązującego prawa. Uczciwa to taka, która go nie łamie. Nieuczciwą konkurencją jest więc najmowanie gangsterów dla pognębienia konkurenta, ale także sprzedawanie „na czarno” na ulicy przed wejściem do sklepu z tymi samymi produktami. Sklep jest w gorszej sytuacji: musi sprzedawać drożej choćby dlatego, że płaci podatki.
Konkurowanie producentów i kupców o klienta, konkurowanie konsumentów o towary, a przedsiębiorców o czynniki wytwórcze, pracowników o miejsca pracy to mechanizm regulujący działanie gospodarki kapitalistycznej.
Co reguluje konkurencja?
Po pierwsze, wymianę dóbr. Dostawcy i nabywcy dóbr konsumpcyjnych i czynników wytwórczych, konkurując między sobą i targując się, dochodzą do uzgodnienia cen, według których odbywa się wymiana. Konkurencja prowadzi więc gospodarkę ku równowadze, czyli w kierunku stanu wzajemnej zgodności zamierzeń i działań uczestników rynku. Alternatywą dla takiego kształtowania się cen są ceny dyktowane przez niektórych uczestników, na przykład ceny administrowane przez władze państwowe (ceny urzędowe). Ten drugi sposób bywa stosowany w kapitalizmie, ale nie jest dla niego typowy.
Po drugie, konkurencja reguluje alokację czynników wytwórczych w gospodarce, czyli określa, które czynniki i w jakich ilościach będą użytkowane do wytwarzania różnych dóbr. Właściciele czynników konkurują o to, aby możliwie jak najdrożej je komuś wynająć, przedsiębiorcy zaś o to, by zapłacić za ich użytkowanie możliwie jak najtaniej w proporcji do ich produkcyjności. W wyniku tego, jeśli ten proces przebiega bez zakłóceń, czynniki wytwórcze dostają się tym przedsiębiorcom, którzy mogą najwięcej za nie zapłacić, a to mogą i chcą zrobić ci, którzy potrafią najefektywniej te czynniki zastosować. Konkurencja jest więc mechanizmem efektywnego wykorzystania w gospodarce istniejących zasobów czynników wytwórczych. W tym procesie mogą pojawiać się tarcia i zakłócenia, a także są trudności z pełnym zatrudnieniem wszystkich czynników wytwórczych. Będzie o tym mowa w toku wykładu.
Po trzecie, konkurencja reguluje dystrybucję wyników działalności gospodarczej, czyli dochodów jej uczestników (płac, zysków itp.). W rezultacie wymienionej wyżej wymiany dóbr i alokacji czynników wytwórczych kształtują się dochody uczestników życia gospodarczego, wysokie jednych, skromne lub nawet zerowe innych. Mechanizm konkurencji potrafi sprawnie przeprowadzać dystrybucję dochodów. Wynik tego nie musi jednak zadowalać wszystkich uczestników. Z reguły przez niektórych jest uważany za niesprawiedliwy, a bywa i tak, że nikt nie jest z niego zadowolony. Ten ostatni przypadek świadczy o ostrym kryzysie gospodarczym i społecznym.
Problem podziału dochodów ma aspekt czysto ekonomiczny (podobnie jak dwa poprzednie problemy), ale ma też niezmiernie ważny aspekt społeczny i polityczny. W poprzednich punktach można było poprzestać na wskazaniu, co to jest równowaga rynkowa i efektywna alokacja, bez konieczności dokonywania ocen na płaszczyźnie etycznej czy politycznej. Tu tego się nie uniknie. W dalszym ciągu będziemy oczywiście wskazywać na trudności i problemy, jakie w tym zakresie powstają, i na różne poglądy na temat sposobów ich eliminowania. W znacznym jednak stopniu sprawa ta wychodzi poza ramy wykładu z ekonomii.
Od czego zależy zakres i intensywność, a tym samym skuteczność działania mechanizmu konkurencji?
Zależy od swobody wejścia na rynek, a tę określają warunki techniczne i instytucjonalne. Chodzi tu więc o to, czy istnieją przeszkody w zakładaniu nowych przedsiębiorstw lub w zmianie ich profilu (przejściu z rynku jednego dobra na rynek innego). Mogą one mieć charakter techniczno-naturalny (np. ograniczoność terenu czy dostępnych bogactw naturalnych) lub wynikać z przepisów, np. tak chętnie stosowanych przez władze koncesji i zezwoleń na prowadzenie działalności gospodarczej. Wszystko to utrudnia lub nawet uniemożliwia wchodzenie na rynek nowych uczestników. A przecież dbanie o swobodę wejścia jest jedynym naprawdę skutecznym środkiem popierania konkurencji.
Przeciwieństwem konkurencji jest monopol. Etymologicznie oznacza on wyłączność sprzedaży. Współcześnie termin ten ma szersze zastosowanie, nie tylko ekonomiczne. W ekonomii czysty (pełny) monopol oznacza, że inni uczestnicy w ogóle nie mają swobody wejścia na rynek, na którym działa dane przedsiębiorstwo. Tak bywa w życiu (np. jedyny właściciel patentu na jakiś produkt). Przedsiębiorstwo monopolistyczne, które jest jedynym, wyłącznym nabywcą, jest w ekonomii nazywane monopsonem (np. taki charakter miała państwowa organizacja, która jako jedyna była uprawniona w PRL do skupowania zboża od rolników). Jeśli na danym rynku działa tylko dwóch producentów, nazywamy to duopolem, jeśli niewielu (przykładem może być przemysł samochodowy) oligopolem.
Dla celów analitycznych ekonomiści budują model doskonałej konkurencji, który jest przeciwieństwem czystego monopolu. Zakłada się w nim pełną swobodę wejścia na rynek, na którym działa wielu wytwórców produkujących identyczne dobra. Żaden z nich nie ma wpływu na warunki wymiany, w szczególności na ceny, które musi przyjąć jako dane z zewnątrz. Jest to w istocie równoznaczne ze stwierdzeniem, że każdy z nich wytwarza tak drobną część łącznej podaży rynkowej, iż zwiększenie lub zmniejszenie jego podaży nie daje zauważalnego wpływu na cały rynek. W szczególności nie zmienia ceny. Przyjmuje się też, że ten teoretyczny rynek jest doskonale przejrzysty, co znaczy, że nie ma problemu (ani kosztów) zdobycia informacji o jego stanie.
Są to założenia skrajne i jest oczywiste, że w życiu nie ma rynków doskonałe konkurencyjnych. Wiele jednak rynków jest w praktyce bliskich spełnienia tych warunków. Dalej będziemy często przeprowadzać analizę na przykładzie rynku doskonale konkurencyjnego, gdyż ma to wielkie walory poznawcze. Przechodząc następnie do sytuacji bliższych rzeczywistości, będziemy wskazywać na to, o ile i w jakim punkcie różnią się one od modelu. Ten ostatni występuje więc w charakterze punktu odniesienia, swoistej „miary” dla oceny sytuacji bardziej realistycznych. Jest to „piec, od którego będziemy tańczyć”.
Z punktu widzenia modelu doskonałej konkurencji wszystkie inne przypadki należą do konkurencji niedoskonałej, ze skrajnym przypadkiem czystego monopolu, kiedy w ogóle nie ma konkurencji.
Tyle o klasyfikacji teoretycznej. Kiedy będziemy klasyfikowali różne badane przez nas rzeczywiste rynki, wygodnie będzie podzielić je na trzy grupy. bo pierwszej należą liczne rynki, które są bliskie spełnienia warunków doskonałej konkurencji. Przykładem może być rynek, na którym występują setki tysięcy (czy nawet miliony) niewielkich gospodarstw rolnych produkujących zboże (tak jest obecnie w Polsce), oraz liczne inne gałęzie gospodarki, w których przeważają I drobne warsztaty, fabryki i sklepy. Charakteryzując takie rynki, będziemy mówić, że panuje na nich wolna konkurencja. Nie jest to określenie tak ścisłe jak konkurencja doskonała, ale wygodne w użyciu. Drugą wielką grupę stanowią rynki konkurencyjne, których uczestnicy mają wpływ na sytuację rynkową, gdyż, w pewnym stopniu, dysponują pozycją monopolistyczną. Taką sytuację nazywamy konkurencją monopolistyczną. Wreszcie do trzeciej grupy należą wspomniane wcześniej czyste monopole.