Preferencje konsumenta + krzywe obojętności
W ramach założenia o człowieku ekonomicznym przyjmijmy, że nasz konsument
ma sprecyzowane poglądy na to, jak ocenić różne koszyki zawierające dwa dobra, o których mówiliśmy w przytoczonym przykładzie. Porównawczo oceniając koszyki należące do dowolnie wybranej ich próbki, nasz konsument może każdy z nich zaliczyć do trzech kategorii. Przyjmijmy, że robi to konsekwentnie: nie zmienia zdania w ciągu tej analizy ani nie daje sprzecznych informacji.
Kategoria pierwsza to koszyki o różnym składzie, ale takie, które konsument uzna za równie dobre. Na przykład weźmy koszyk zawierający 2 kasety i 3 posiłki oraz inny koszyk, składający się z 3 kaset i 2 posiłków. Jeśli uznamy je za równie dobre, to należą one do pierwszej kategorii. Możemy powiedzieć, że według oceny konsumenta w tym przypadku jedna dodatkowa kaseta równoważy ubytek 1 posiłku (lub że dodatkowy posiłek wart jest utraty jednej kasety). Druga kategoria: wszystkie koszyki, w których obu dóbr lub co najmniej jednego z nich jest więcej niż w poprzedniej kategorii, są lepsze od tamtych. Na przykład: 2 kasety i 4 posiłki, lub 3 kasety i 3 posiłki itd. Trzecia kategoria: jeśli obu dóbr (lub co najmniej jednego z nich) jest mniej niż w pierwszej kategorii, to takie koszyki są gorsze od wszystkich rozpatrzonych poprzednio. Na przykład: 1 kaseta i 2 posiłki lub 2 kasety i 1 posiłek. Należy zauważyć, że dla poszczególnych koszyków z kategorii drugiej łub trzeciej też można znaleźć koszyki równie dobre, a także gorsze i lepsze od nich.
Przed dokonaniem wyboru konsument ustała więc hierarchię dobroci różnych koszyków. Porównując niektóre między sobą, mówi, że jest mu obojętne, który z nich wybierze, a o innych powie, że są gorsze lub lepsze, że więc woli te lub tamte. To oznacza właśnie określenie swoich preferencji, czyli porównawczych ocen. Są to oceny hierarchizujące, porządkowe, a nie bezwzględne, kardynalne. Nie mówimy: „ten koszyk jest dobry, a ten zły”. Natomiast mówimy: „ten koszyk jest równie dobry jak tamten, a lepszy niż jeszcze inny koszyk”.
Ekonomiści przyjmują za oczywiste, że na każdej liście równie dobrych koszyków (a więc na każdym poziomie obojętności) występuje pewna ważna właściwość oceniania koszyków przez konsumenta. Mianowicie, im więcej może on otrzymać jednego dobra, a mniej innego, tym porównawczo wyżej ceni to drugie. Żeby to wyjaśnić, wróćmy do naszej pierwszej kategorii koszyków. Wyobraźmy sobie jeszcze dwa inne koszyki równie dobre jak dwa poprzednie: na przykład 1 kaseta i 6 posiłków oraz 4 kasety i 1,5 posiłku. Zestawmy je, zapisując równie dobre koszyki, między którymi wybór konsumenta jest obojętny:
kasety posiłki
4 1,5
3 2
2 3
1 6
Zestawienie to pokazuje, że jeśli rezygnujemy z kolejnej kasety, to aby następny koszyk był równie dobry jak poprzedni, musimy zwiększać liczbę posiłków kolejno o 0,5 posiłku, o 1 posiłek oraz aż o 3 posiłki. A więc im mniej kaset, tym są one wyżej cenione niż posiłki (i odwrotnie przy zmianach w przeciwnym kierunku).
Stosunek, w jakim dobra zastępują się, bez pogorszenia lub polepszenia oceny konsumenta, nazywamy krańcową stopą substytucji tych dóbr (mówiąc inaczej: stosunkiem zastępowalności krańcowych porcji jednostek, czyli przyrostów ich ilości). Stosownie do tego, co powiedzieliśmy wyżej, krańcowa stopa substytucji dóbr zmienia się w zależności od tego, ile tych dóbr jest w dyspozycji konsumenta. Im danego dobra mniej, tym jest ono wyżej cenione w relacji do dobra, którego mamy więcej.
Preferencje można opisać graficznie. Łącząc wszystkie koszyki należące do naszej pierwszej kategorii (czyli równie dobre) na dowolnym poziomie, otrzymamy funkcję, którą nazywamy krzywą obojętności (rys. 1 la).
Jest ona wypukła (w kierunku początku układu współrzędnych), co wyraża, że krańcowa stopa substytucji zmienia się. Mówiliśmy o tym poprzednio, zestawiając tabelę jednakowo ocenianych koszyków. Przyjęliśmy mianowicie założenie, że konsument rozmaicie ocenia kolejne jednostki dobra w zależności od tego, jaką całkowitą ilością tego dobra dysponuje: im więcej, tym kolejna dodatkowa
jednostka jest niżej oceniana. Jeśli więc w naszym koszyku zastępujemy jedno dobro drugim, to rezygnując z jednostki pierwszego, chcemy mieć kolejno coraz więcej drugiego, jeśli nasze zadowolenie nie ma ulec zmianie.
Założenie to wydaje się uzasadnione, w każdym razie w odniesieniu do olbrzymiej większości dóbr. Nie dotyczy jednak na przykład kolekcjonerów.
Wracając do krzywych obojętności: kiedy bierzemy pod uwagę większe iłości obu dóbr, to otrzymamy kolejne krzywe obojętności coraz bardziej oddalone od początku układu (rys. 1 lb). Punkty na wyższej krzywej obojętności reprezentują te większe ilości dóbr, zaś na tej samej krzywej zestawy równie dobre dla konsumenta. Układ takich krzywych nazywamy mapą obojętności, która opisuje preferencje konsumenta.
W ekonomii stosuje się też alternatywny sposób wyrażania gustów konsumentów. Mianowicie wprowadza się pojęcie użyteczności, którą definiuje się jako poziom zadowolenia konsumenta odczuwanego dzięki dysponowaniu danym zestawem dóbr. Przypisuje się wtedy różnym koszykom liczby określające użyteczność w taki sposób, aby koszyk wyżej oceniany otrzymał wyższą liczbę, a dwa koszyki równie dobre taką samą liczbę. Używa się tu więc nie wielkości porządkowych, lecz wielkości kardynalnych. Ma to zalety z punktu widzenia zastosowania matematycznych narzędzi analizy. Słabym punktem tego ujęcia jest to, że mamy trudności ze ścisłym określeniem, co to jest zadowolenie, jaka jest jego jednostka, a co gorsza, jak mają się do siebie te jednostki u różnych konsumentów.